Miejska spółka wodociągowa albo ciepłownicza to wspólny majątek mieszkańców i zakład pracy setek ludzi, którzy znają ją od środka: wiedzą, gdzie rura jest łatana od dziesięciu lat, a gdzie prezes buduje sobie gabinet. Mimo to o strategii takiej firmy częściej decyduje radny z politycznego nadania niż ktokolwiek z załogi. Warto zadać proste pytanie: kto lepiej dopilnuje publicznego przedsiębiorstwa — osoba, która zawdzięcza fotel wynikowi wyborów i lojalności wobec patrona, czy pracownicy wsparci zawodowym, fachowym nadzorem?
Rada nadzorcza jako nagroda
O tym, jak wygląda obsada publicznych spółek, sporo mówią ustalenia państwowych kontrolerów. Najwyższa Izba Kontroli, badając funkcjonowanie spółek komunalnych w latach 2010–2013, opisała mechanizm bez ogródek: członków rad nadzorczych i zarządów dobierano uznaniowo, na podstawie indywidualnych wskazań włodarzy, bez udokumentowanych postępowań kwalifikacyjnych, które pozwoliłyby wybrać najlepszego kandydata. Działała też karuzela stanowisk — w samej Łodzi 21 członków rad nadzorczych po odwołaniu z jednej spółki trafiało wprost do rady kolejnej, a zdarzały się przypadki zasiadania w kilku radach równocześnie, wbrew ustawowym ograniczeniom. Kontrolowane gminy w większości nie miały nawet spójnej polityki właścicielskiej wobec własnych firm. Sama deklaracja programowa Razem ujmuje to dosadnie: publiczny majątek bywa traktowany jak prywatny folwark, a przodują w tym politycy samorządowi, od lat obsiadający lokalne spółki i agencje.
Głos załogi: wyjątek, nie reguła
Polskie prawo zna udział pracowników w nadzorze, ale jako relikt jednej epoki. Ustawa o komercjalizacji z 1996 roku daje załogom spółek powstałych z przekształcenia przedsiębiorstw państwowych prawo wyboru dwóch piątych rady nadzorczej, dopóki Skarb Państwa jest jedynym akcjonariuszem, a po zbyciu części akcji — od dwóch do czterech członków, zależnie od wielkości rady (art. 12 i 14). Sęk w tym, że przywilej dotyczy wyłącznie firm z komercjalizacyjnym rodowodem. Spółka założona od zera, spółka-córka w grupie kapitałowej, wreszcie każda spółka komunalna — tam załoga nie wybiera nikogo. Wystarczy przenieść działalność do nowego podmiotu, by pracownicza reprezentacja została za drzwiami, a z każdym rokiem od prywatyzacyjnej fali lat dziewięćdziesiątych ten wyjątek obejmuje coraz mniejszy kawałek gospodarki. Zasady doboru pozostałych nadzorców porządkuje dziś ustawa o zasadach zarządzania mieniem państwowym — wymaga egzaminów i stawia formalne warunki, ale o tym, kto dostanie miejsce w radzie, wciąż decyduje polityczny właściciel.
Jak robią to Niemcy
Za Odrą współdecydowanie pracowników należy od dziesięcioleci do podstaw ustroju gospodarczego. Ustawa o jednej trzeciej (DrittelbG) gwarantuje załogom spółek zatrudniających ponad 500 osób jedną trzecią miejsc w radzie nadzorczej, a ustawa o współdecydowaniu z 1976 roku (MitbestG) w firmach powyżej 2000 pracowników — połowę składu rady, z rozstrzygającym głosem przewodniczącego wskazanego przez właścicieli. Jak podsumowuje Fundacja Hansa Böcklera, system Mitbestimmung obejmuje w ten sposób cały korpus większych niemieckich przedsiębiorstw — i jakoś nie przeszkodził im stać się jedną z najsilniejszych gospodarek świata. Ludzie, którzy widzą firmę z hali produkcyjnej, okazują się w nadzorze co najmniej równie przydatni jak ci, którzy widzą ją z gabinetu.
Co proponuje Razem
Program Razem łączy dwa ruchy: wzmocnienie głosu załogi we wszystkich firmach i odcięcie polityków od synekur w spółkach publicznych.
Pracownicy powinni współdecydować o strategicznych decyzjach firm — co najmniej 20% każdej rady nadzorczej będzie składać się z demokratycznie wybranej reprezentacji pracowniczej.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Państwo po stronie pracujących”, partiarazem.pl
Zlikwidujemy rady nadzorcze w spółkach samorządowych. Ich funkcję przejmie sprofesjonalizowany nadzór właścicielski.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Uczciwa polityka”, partiarazem.pl
Do tego dochodzą twarde bezpieczniki z rozdziału o uczciwej polityce:
- zakaz zasiadania samorządowców w organach spółek jednostek samorządu terytorialnego i spółek Skarbu Państwa oraz pracy w instytucjach samorządowych, wraz z wprowadzeniem instytucji zawodowego radnego;
- dwa lata karencji — zakaz zasiadania w organach spółek Skarbu Państwa przez dwa lata po zwolnieniu mandatu w parlamencie i samorządzie;
- co najmniej 20% rad nadzorczych z demokratycznego wyboru załogi — reguła powszechna, a nie wyjątek dla spółek z komercjalizacyjną metryką.
Reprezentacja w nadzorze to drugi filar siły pracowniczej — pierwszym pozostają silne związki zawodowe, o których piszemy w tekście o wolnych związkach zawodowych. O tym, ile kosztują polityczne rady nadzorcze i czym je zastąpić, piszemy szerzej w serwisie gospodarczym: Koniec synekur — rady nadzorcze w samorządach.
Źródła i dalsza lektura
- Partia Razem — „Państwo po stronie pracujących" (deklaracja programowa 2025)
- Partia Razem — „Uczciwa polityka" (deklaracja programowa 2025)
- NIK o spółkach komunalnych — wyniki kontroli funkcjonowania spółek komunalnych (2015)
- Ustawa o komercjalizacji i niektórych uprawnieniach pracowników — art. 12 i 14 (wybór członków rady nadzorczej przez pracowników), ISAP
- Ustawa o zasadach zarządzania mieniem państwowym, ISAP
- Hans-Böckler-Stiftung — „Codetermination in Germany. A Beginner’s Guide" (Mitbestimmungspraxis nr 32, 2020, PDF)
- Drittelbeteiligungsgesetz (DrittelbG) — tekst ustawy, gesetze-im-internet.de
- Mitbestimmungsgesetz (MitbestG) — tekst ustawy, gesetze-im-internet.de
