Wolna niedziela wydaje się rzeczą oczywistą, dopóki nie spojrzy się, kto w Polsce naprawdę ma ją wolną. Kasjerka, kierowca, magazynier, kelnerka czy pracownik ochrony często pracują właśnie wtedy, gdy reszta odpoczywa — i nierzadko bez uczciwej rekompensaty. Ustawa ograniczająca handel w niedziele miała ten problem rozwiązać, ale dotknęła tylko jednej branży i zostawiła luki. Razem podchodzi do sprawy szerzej: niedziele wolne od handlu, gwarancja wolnej niedzieli co najmniej raz na dwa tygodnie dla każdego i 250% stawki za pracę w ten dzień.
Co realnie zmienił zakaz handlu z 2018 roku?
Zakaz handlu zmienił mniej, niż się wydaje. Ustawa z 10 stycznia 2018 roku o ograniczeniu handlu w niedziele i święta stopniowo wygasiła handlowe niedziele, ale objęła wyłącznie handel i zostawiła szereg wyjątków. Razem już wtedy oceniło ją jako fragment większej sprawy: sam zakaz handlu „nie rozwiązuje problemu, zawiera także wiele luk, brakuje jej uniwersalności i solidarności". Poza handlem została cała reszta rynku — usługi, logistyka, gastronomia — gdzie praca w weekend bywa regułą, a wolne w niedzielę zależy od dobrej woli pracodawcy.
Kto wciąż pracuje w niedziele?
Ci, których praca w ten dzień bywa naprawdę potrzebna — i ci, którym po prostu tak ułożono grafik. W części zawodów, jak służby medyczne, transport czy rozrywka, niedzielna praca jest nieunikniona. Problem w tym, że dziś nie idzie za nią ani gwarancja regularnego odpoczynku, ani uczciwa stawka. Dlatego Razem — popierając wcześniej stanowisko OPZZ — chce, by każdemu pracownikowi, niezależnie od branży, przysługiwała wolna niedziela co najmniej raz na dwa tygodnie, a za pracę w niedzielę należało się 250% stawki podstawowej. Kto musi poświęcić dzień wolny, ma za to dostać realną rekompensatę, a nie tylko podziękowanie.
Dlaczego to część większego planu?
Bo wolna niedziela nie ma sensu w oderwaniu od reszty czasu pracy. Prawo do odpoczynku obejmuje też skrócenie tygodnia pracy i prawo do odłączenia się po godzinach — rozwija to tekst Czas pracy i prawo do odłączenia. Warunkiem realnego ograniczenia pracy w weekendy jest też koniec śmieciówek: jak zauważało stanowisko z 2018 roku, osobom na umowach cywilnoprawnych często nie przysługują żadne wolne dni ani urlopy. Dlatego ochrona czasu wolnego spina się z walką o stabilne zatrudnienie.
Co proponuje Razem
Postulaty z rozdziału „Państwo po stronie pracujących" deklaracji programowej oraz stanowiska z 2018 roku:
- Utrzymanie niedziel wolnych od handlu zamiast powrotu do handlowych weekendów.
- Wolna niedziela co najmniej raz na dwa tygodnie dla każdego pracownika, niezależnie od branży.
- 250% stawki za pracę w niedzielę — realna rekompensata za poświęcony dzień wolny.
- Ograniczenie pracy w weekendy jako element skrócenia czasu pracy i budowy więzi społecznych.
Kontekst całego podtematu zdrowia, czasu i godności w pracy zbiera hub Bezpieczna i godna praca.
