Emerytura po śmieciówkach — rachunek przychodzi na starość

System emerytalny oddaje na starość mniej więcej tyle, ile się do niego wpłaciło. MFW prognozuje, że bez reform relacja przeciętnego świadczenia do płacy spadnie z 45% do 29% w 2050 roku, ponad 99% samozatrudnionych płaci składki od minimalnej podstawy, a liczba emerytur niższych od minimalnej przekroczyła 433 tysiące. Razem odpowiada likwidacją śmieciówek i jednym powszechnym systemem emerytalnym.

Starszy mężczyzna przy świecy ogląda pojedynczą monetę — obraz Rembrandta „Przypowieść o bogatym głupcu” z 1627 roku

Polski system emerytalny ma prostą arytmetykę: na koncie w ZUS zbiera się to, co zostało wpłacone, a na starość ta suma zostaje rozłożona na przewidywane miesiące życia. Każda przepracowana na śmieciówce dekada, każdy rok składek liczonych od zaniżonej podstawy pomniejsza przyszłe świadczenie tak samo niezawodnie, jak pomniejszałby konto w banku. Śmieciówka działa więc jak pożyczka, którą pracujący — często bez wyboru i bez świadomości — zaciąga u własnej starości. Oszczędność z nieodprowadzonych składek konsumuje dziś kto inny, a termin spłaty przypada za dwadzieścia, trzydzieści lat, gdy na zmianę czegokolwiek będzie za późno.

Ile z pensji zostanie na starość

Skalę problemu opisuje stopa zastąpienia, czyli relacja świadczenia do wcześniejszych zarobków. Międzynarodowy Fundusz Walutowy w raporcie z misji w Polsce ze stycznia 2025 roku policzył, że bez reform średni wskaźnik świadczeń spadnie z obecnych 45 do 29 procent przeciętnego wynagrodzenia do 2050 roku. Własne wyliczenia ZUS są jeszcze bardziej wymowne.

Dane. Według prognozy ZUS wpływów i wydatków Funduszu Emerytalnego do 2080 roku (PDF) relacja przeciętnej emerytury do przeciętnego wynagrodzenia spadnie z ok. 54,2% w 2026 roku do 34,4% w 2050 i 24,5% w 2080 roku. MFW w raporcie z przeglądu Art. IV prognozował spadek z 45 do 29% do 2050 roku (różnica wynika z odmiennych definicji wskaźnika). Kierunek w obu prognozach jest ten sam: dzisiejsi trzydziestolatkowie dostaną z systemu relatywnie dwa razy mniej niż obecni emeryci.

Prognozy dotyczą przeciętnego ubezpieczonego, który przez całe życie płaci pełne składki od realnej pensji. Osoby po latach zleceń bez składek i samozatrudnienia na minimalnej podstawie wylądują znacznie poniżej tej średniej. Przedsmak już widać: w grudniu 2024 roku ZUS wypłacał 433,1 tys. emerytur nowosystemowych niższych niż emerytura minimalna — o 9,2% więcej niż rok wcześniej, a udział takich świadczeń wzrósł z 4,2% w 2011 roku do 9,9%. To ludzie, którym staż w oskładkowanej pracy nie wystarczył nawet do ustawowej gwarancji minimum.

Składki od fikcji

Do chudych kont emerytalnych prowadzi kilka legalnych dróg. Pierwsza to zlecenia i pokrewne umowy, oskładkowane częściowo albo wcale. Druga to samozatrudnienie: przedsiębiorca płaci składki nie od faktycznego dochodu, lecz od zadeklarowanej podstawy, której minimum wynosi 60% prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia (art. 18 ust. 8 ustawy o sus). Z raportu „Dobrowolne ubóstwo" przygotowanego dla ZUS przez Polską Sieć Ekonomii wynika, że ponad 99% samozatrudnionych płaci składki od minimalnej dostępnej podstawy, choć ich średni dochód — niemal 13 tys. zł miesięcznie w 2022 roku — był mniej więcej dwukrotnie wyższy od dochodu pracownika etatowego. Autorzy raportu wyliczają, że samozatrudniony mężczyzna niekorzystający z ulg potrzebuje 39 lat pracy, by wypracować emeryturę wyższą niż minimalna.

System ma też furtkę na drugim końcu drabiny dochodów. Zgodnie z art. 19 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych roczna podstawa składek emerytalno-rentowych nie może przekroczyć 30-krotności prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia — w 2026 roku to 282 600 zł. Najlepiej zarabiający osiągają ten pułap w trakcie roku i od tego momentu składek emerytalnych po prostu nie płacą. W efekcie solidarnościowa część systemu opiera się głównie na tych, którzy od pierwszej do ostatniej złotówki pensji składkują cały rok — na etatowcach o przeciętnych zarobkach.

Kto zapłaci ten rachunek

Korzyść z zaniżonych składek jest prywatna i natychmiastowa: pracodawca ma tańszego pracownika, zleceniodawca tańszego zleceniobiorcę, dobrze zarabiający profesjonalista na B2B wyższą wypłatę „na rękę". Koszt jest publiczny i odroczony. Osobom, które mimo wszystko uzbierają wymagany staż, budżet państwa będzie dopłacał różnicę między groszowym świadczeniem z konta a emeryturą minimalną — czyli zapłacą podatnicy, w dużej części ci sami, którzy przez całe życie składkowali uczciwie od pełnej pensji. Osoby bez stażu zostaną ze świadczeniem niższym niż minimalne albo trafią pod opiekę pomocy społecznej. W obu wariantach dzisiejsza oszczędność silniejszej strony umowy wraca za trzydzieści lat jako wspólny wydatek.

Co proponuje Razem

Seniorom, którzy ciężko pracowali na wspólny dobrobyt, zagwarantujemy prawo do spokojnej i godnej starości. (…) Zlikwidujemy KRUS i wprowadzimy jeden powszechny system świadczeń emerytalnych, w którym jednym z filarów jest emerytura obywatelska.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Państwo, na które możesz liczyć”, partiarazem.pl
  • Likwidacja plagi śmieciówek i fikcyjnego samozatrudnienia — składki emerytalne zaczynają płynąć od realnie wykonywanej pracy, a nie od formy papieru (rozdz. „Państwo po stronie pracujących").
  • Jednolita, progresywna danina i likwidacja przywilejów podatkowych i składkowych, takich jak ryczałt czy podatek liniowy — obciążenie zależy od wysokości dochodu, niezależnie od formy umowy (rozdz. „Gospodarka dla ludzi").
  • Jeden powszechny system świadczeń emerytalnych z emeryturą obywatelską jako jednym z filarów — zabezpieczenie na starość przestaje zależeć wyłącznie od tego, czy komuś pozwolono składkować.
  • Automatyczna waloryzacja wszystkich świadczeń społecznych, żeby ich realna wartość nie topniała z inflacją.

Skąd bierze się plaga śmieciówek i jak ją zakończyć od strony prawa pracy, opisujemy tutaj: Koniec z plagą śmieciówek. O tym, jak wygląda przymusowe „samozatrudnienie", które zaniża składki najskuteczniej, piszemy osobno: Fikcyjne samozatrudnienie — przymusowe B2B.

Podatkową stronę tej samej reformy — jak jedna danina zastępuje plątaninę równoległych reżimów i domyka lukę składkową — rozkładamy w siostrzanym serwisie: Jeden podatek zamiast plątaniny przywilejów.

Źródła i dalsza lektura